Locke Lamora jest złodziejem i to bardzo dobrym. Nie ma w sobie nic z Robin Hooda. Okrada bogatych i nic nie daje biednym. Tak, nie ma co dawać go dzieciom za przykład. Na jego usprawiedliwienie mamy tylko to, że mieszkańcy całego miasta nie grzeszą przyzwoitością:"Czasem myślę, że to miasto istnieje tylko dlatego, że bogowie uwielbiają występek. Kieszonkowcy okradają zwykłych ludzi, kupcy okradają naiwniaków, capa Barsavi okrada złodziei oraz zwykłych ludzi, pomniejsza szlachta okrada wszystkich, a książę Nicovante od czasu do czasu wyrusza ze swoja armią i grabi do szczętu Tal Verrar albo Jerem, nie wspominając już o tym, co robi własnej szlachcie i zwykłym obywatelom".Locke jest mistrzem kamuflażu, nie ma takiej kabały z której nie dałby rady się wygrzebać. Chociaż przyznam, że kilkakrotnie zdarzyło mi się mruknąć do siebie podczas czytania: "ciekawe jak on ma zamiar to przeżyć?"